Łączę się w ogromnym, niewysłowionym bólu z wszystkimi, którzy stracili w dzisiejszej katastrofie na południu Francji swoich najbliższych... Zwłaszcza z Rodzicami, którzy stracili tam swoje ukochane Dzieci... Bądźcie silni!
To nasz basen, a właściwie basenik w Noves, bo był wielkości chusteczki do nosa (dosłownie!) Ale pięknie okolony bujną roślinnością i spokojnie wystarczający, żeby się ochłodzić po całym dniu zwiedzania w prowansalskim skwarze...
Jedna z bram w Cavaillon, mieście słynącym (według Petera Mayle'a, autora świetnych książek o życiu w Prowansji) z melonów... Mnie niestety nie udało się na nie trafić...
Ta piękna kamienna brama to średniowieczne wejście do starego, prowansalskiego miasteczka Noves, a funkcjonujące do dnia dzisiejszego. Tuż za bramą było wejście do naszego domku wbudowanego w mury miasta, z grubymi kamiennymi ścianami, dającymi chłód latem i chroniącymi przed zimowym wiatrem.
Będąc we francuskiej stolicy różnego rodzaju staroci i antyków, czyli L'Isle sur la Sorgue, natrafiliśmy przypadkiem na ciekawe muzeum pokazujące, że zbierać można dosłownie wszystko, a jak się nazbiera tyle, że się nie mieści już w domu, można zawsze otworzyć własne muzeum... I jeszcze na tym zarobić;)
W tym "szalonym" muzeum można znaleźć tysiące różnego rodzaju plakatów filmowych, starych płyt winylowych, książek, gazet, a nawet ulotek! Rue Carnot 32, L'Isle sur la Sorgue.
Ta hybryda to potwór żyjący w dawnych czasach w Rodanie, a nękający mieszkańców, z którym walczyła i oczywiście wygrała, Święta Marta, siostra Łazarza. Stara prowansalska legenda przypomina trochę nasza o smoku wawelskim, tylko wybawcą jest tu waleczna kobieta, a nie prosty szewczyk. Marta, na prośbę mieszkańców pokropiła potwora wodą święconą i pokazała mu krzyż, co spowodowało, że stanął jak wryty, nie wiedząc, co to znaczy i dzięki temu mieszkańcy go mogli zabić.
Szkoda tylko, że wszędzie na świecie znajdą się wandale, którym przeszkadza, że coś - obojętne, co to jest - może być całe, ładne, czyste... Załamuje mnie to...
To, co mi się podoba chyba najbardziej na bardzo ogólnie pojętym południu Europy, czyli we Francji, Hiszpanii, albo we Włoszech, to przepiękne drewniane okiennice. Niektóre są w przepięknych, żywych kolorach, inne wyblakłe przez słońce, co prawdę mówiąc podoba mi się jeszcze bardziej, jeszcze inne bardzo kontrastowe...
To znowu piękne St-Remy-de-Provence, ale w trochę innej odsłonie;-) Najlepsze są te cudowne "doniczki"... Aczkolwiek pięknie komponują się z niebem, prawda?
To urocze "siedzisko" zostało wycięte w pniu sciętego drzewa w pięknym, prowansalskim miasteczku, Bonnieux. Oczywiście dzieci musiały kolejno pozować na nim do zdjęć;)
Znowu dachy, ale tym razem nie eleganckie, paryskie, ale w przepięknych odcieniach prowansalskiego słońca, od dojrzałej brzoskwini, przez ciepłą pomarańczę, aż do jasnego brązu... Wystarczy zamknąć oczy i można się przenieść, choć na chwilę tam, gdzie króluje wszechobecne słońce...
Cudowny sklepik z pamiątkami, dekoracjami i różnymi "duperelkami" w przepięknym i klimatycznym, prawdziwie prowansalskim miasteczku, Saint Remy de Provence.
Francja, Prowansja, St Remy de Provence, 34 Rue Lafayette...